Rodzina Bismarcków i von Braunów oraz Walter Hallstein czyli od Trzeciej do Czwartej Rzeszy.

 

W dniu 1 grudnia  redaktor Kamil Dziubka na portalu Der  Onet  ujawnił  straszną rzecz. Oto Prezes miał dzień wcześniej rzucić papierami na stół i oznajmić  co następuje: ”…Ciężkie terminy przyszły na Europejczyków. Niemcy wyłożyły karty na stół i chcą budowy IV Rzeszy. My na to nie pozwolimy…”.

W mediach nad Wisłą reprezentujących  „wartości europejskie to znaczy niemieckie”  rozpętała się burza . Najbardziej wymowny  był  pan Piotr Zychowicz, który  3 grudnia też na Der Onet  wg redaktora Tomasza Figury miał powiedzieć  m.in.  co następuje:”… Polska jest państwem średnim i nie dysponuje narzędziami, które mogłyby powstrzymać Niemcy, jeżeli te zdecydowałyby się stanąć na czele europejskiej federacji…” a na pociechę dodał, że :”… federacja europejska miałaby kolosalny potencjał i mogłaby konkurować z imperiami nowego świata. Jest jednak pewien problem: w każdej spółce najważniejszy głos ma właściciel największego pakietu akcji. A więc - w przypadku Europy - są to Niemcy. Kraj o najpotężniejszej gospodarce…”.

Pan Zychowicz wyprodukował się na Der Onet około godziny 18 w dniu 3 grudnia a tego samego wieczora niezwyciężona Bundeswehra   pokazała światu „Großer Zapfenstreich zu Ehren von Angela Merkel” , co się przekłada na „Wielki capstrzyk dla uczczenia Angeli Merkel”.

Nie pierwszy to raz, kiedy bywsza enerdowska komsomołka  przywołuje  symbole jak najgorzej kojarzące się ofiarom II WW.  Czego tam bowiem nie było:  stahlhelmy, pochodnie, marsze a nawet jeden  tak jakby aquila  legionu rzymskiego z niemieckim orłem na czubku i  frędzlami w kolorach niemieckiej flagi.  Aż się łza w oku zakręcić musiała Bundeskanzlerin z DDR.
No ale to była dzisiejsza  Bundeswehra nawiązująca symbolicznie do dawnych dobrych czasów, jednakże w kiepsko dopasowanych płaszczykach koloru szarego i granatowego  i z białymi pasami. Dawało to efekt  drogówki z PRL. No ale te stahlhelmy i znak legionu rzymsko-niemieckiego to było jasne przesłanie   niemieckich biurokratów w garniakach za 10 tysięcy Euro: idziemy po wszystko.

Prezes nie musiał oglądać tego widowiska z podkładem muzycznym od Niny Hagen (  Du hast den Farbfilm vergessen) do hymnu katolicko-protestanckiego  oczywiście z XVIII w. (Großer Gott, wir loben dich) tylko sobie  przejrzał tłumaczenie programu koalicji  SPD-FDP-Zieloni  z „federalizacją Europy” jako głównym punktem.

 

18 stycznia tego roku minęło dokładnie 150 lat od tzw. unifikacji  Niemiec tj. pod naciskiem Prus, które stanowiły ok. 2/3 terytorium i ludności Niemiec,  jak pisze docent wiki :”… książęta państw niemieckich  zgromadzonych w Wersalu  we Francji ogłosiło Wilhelma I z Prus –cesarzem Cesarstwa Niemieckiego  podczas wojny francusko –pruskiej…”.

Tak powstała II Rzesza a ojcem założycielem tego interesu był książę  Otto  Fürst von Bismarck, Graf von Bismarck-Schönhausen, Herzog zu Lauenburg, który w pewnym przemówieniu  miał powiedzieć  m.in.:“… wolę mieć do czynienia z carem w Petersburgu, niż ze szlachta w Warszawie. Wstęp do odbudowy państwa polskiego, odebranie Prusom ziem polskich równałoby się przecięciu pruskich żył”.

Pruskie żyły zostały przecięte w okolicznościach, których książę Bismarck nie mógł był przewidzieć a wiązały się z klęską III Rzeszy, które to państwo  polegało na tym, że Republikę Weimarską opanowali jacyś naziści z kosmosu  i podbili  dobrych Niemców.  A na Żydów napuścili złych Polaków a może odwrotnie: to źli Polacy napuścili na Żydów nazistów z kosmosu. Taka  wersja historii jak się wydaje od pewnego czasu oficjalnie obowiązuje w Niemczech oraz w krajach z nimi sprzymierzonych jak również w pewnych kręgach nad Wisłą, które cieszą się stałym wsparciem (moralnym oczywiście) odrodzonych Niemiec.

Jedno trzeba powiedzieć: Prezes okazał się wielkim optymistą, twierdząc, że :”… Niemcy chcą budowy IV Rzeszy…”. Jeśli się spojrzy na niektóre wypadki  związane z odbudową III Rzeszy na gruzach II Rzeszy i  tworzenie tzw. zdenazyfikowanych demokratycznych Niemiec pod auspicjami  zwycięskich Aliantów po II WW, to można  zaryzykować stwierdzenie, że zalążki IV Rzeszy  pojawiły się w zasadzie w II Rzeszy a na gruzach Berlina a właściwie w epoce kanclerza Erhardta – była gotowa do realizacji.

Wystarczy  prześledzić losy kilku znanych rodów niemieckich z wojskowości i polityki  oraz kilka cywilnych rodów biznesowych.

Na przykład ród wspomnianego już symbolu  Cesarstwa Niemieckiego a wcześniej Królestwa Prus – Otto książę von Bismarck.

Historia życia dwóch wnuków  jest niezwykle pouczająca  „w temacie” przechodzenia suchą nogą z III Rzeszy do  tego, co niektórzy nazywają „dojrzałą demokracją niemiecką”. 

Oto oni.
Otto Christian Archibald  Graf  von Bismarck-Schönhausen  syn Herberta urodzony w 1897 na rok przed śmiercią legendarnego dziadka.  Od 1927 r. czyli jeszcze za czasów Republiki Weimarskiej  w służbie  dyplomatycznej  Niemiec: 1927-1928 – Szwecja, 1928-1937 – Londyn, 1937-1940 MSZ w Berlinie, od 1940 do 1943 poseł w ambasadzie III Rzeszy we Włoszech a w okresie okupacji Italii przez Niemcy – był szefem „sekcji MSZ Rzeszy w Rzymie”. Czyli działał we władzach okupacyjnych Italii.

W dniu 18 sierpnia 1942 r. czyli w 2 miesiące od rozpoczęcia operacji Fall Blau   Otto Christian von Bismarck- Schönhausen  wówczas  zastępca ambasadora III Rzeszy  w Królestwie Italii Hansa Georga von Mackensena syna „ostatniego huzara cesarza Wilhelma II” marszałka polnego I WW Augusta  von Mackensena  WEZWAŁ do  siedziby włoskiego MSZ osobistego sekretarza  ministra Galeazzo Ciano – markiza Blasco Lanza d’Ajeta  i zawiadomił go, iż:”… otrzymał rozkaz aby zażądać od rządu włoskiego  aby tenże rząd „wydał swojej armii instrukcje, które zostały opracowane   przez Niemców i Chorwatów  dla przetransferowania  Żydów chorwackich na Wschód…”.

No  i jak głosi  wieść gminna z niemieckich sfer arystokratycznych, książę Bismarck wykazał się szaleńczą wprost odwagą, bowiem  w trakcie spotkania z markizem d’Ajetą „wymsknęło mu się” szeptem, że tych Żydów to się nie wywozi do pracy ale do likwidacji. Tak jakby minister Ciano tego nie wiedział, skoro Włoski Korpus Ekspedycyjny w Rosji składający się z 3 dywizji  operował  na terenie południowego ZSRR już od 1941 r. a latem 1942 r. wzmocniony o dodatkowe siły  podchodził już pod Stalingrad.   Włosi  uczestniczyli w oblężeniu Odessy, zdobywaniu Doniecka (wtedy Stalino) , więc mieli pełny obraz tego, jak wygląda zachowanie Einsatzgruppen na podbijanych terenach ZSRR.

Ale jak pięknie brzmi taka  opowieść o „wrażliwym moralnie księciu Bismarcku, który uczulił ministra Ciano na konieczność ratowania chorwackich Żydów”.  I jak się przydało do CV  do kariery politycznej po wojnie.

Bo należy  zauważyć, że Otto Christian von Bismarck – Schönhausen  jako członek Deutschnationale Volkspartei  był od roku 1924-1928 posłem do Reichstagu a w roku 1933 wstąpił do NSDAP i od tego roku reprezentował   NSDAP czyli Nationalsozialistische Deutsche Arbeiterparte aż do „późnego 1945 r. jako poseł do Reichstagu.

Kiedy nadszedł koniec wojny  bardzo się księciu przydała inwestycja matrymonialna: w 1928 r. ożenił się ze Szwedką Ann-Mari Tengbom córką architekta.  No i kiedy neutralna Szwecja a konkretnie wiceprzewodniczący Szwedzkiego Czerwonego Krzyża Folke Bernadotte zaczął negocjować pod koniec wojny ewakuację  szwedzkich a później i innych więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych , to bardzo się przydał pałacyk myśliwski rodziny Bismarcków – Fridrichsruh. Położony niedaleko  owianego złą sławą (Cap Arcona)  obozu koncentracyjnego Neuengamme.  W pałacyku  Szwedzi zorganizowali „centrum operacyjne“ dla akcji tzw. Białych Autobusów.

Jakoby małżonka Ann-Marie uczęszczała do  tej samej szkoły co Folke Bernadotte, więc  problemów z denazyfikacją książę Otto  von Bismarck młodszy – nie miał.

Już w 1950 r. otrzymał propozycję wstąpienia do partii FDP ale ostatecznie zdecydował się na wstąpienie do CDU. Z ramienia tej partii wystartował w wyborach do Bundestagu nowych zdenazyfikowanych Niemiec   w roku 1953 – z rodzinnego księstwa  a raczej Herztogum   Lauenburg.

I się dostał.  W Bundestagu zasiadał w latach 1953-1965, głównie działając w komisji spraw zagranicznych.
Był też członkiem Zgromadzenia Ogólnego Rady Europy a w latach  1957 – 1966 piastował stanowisko Wiceprzewodniczącego Rady Europy.  A jego syn Ferdinand Herbord Ivar von Bismarck ur. w 1930 r. w Londynie, kiedy tato był na placówce, pracował w owych latach w Komisji Europejskiej.

Akurat wtedy , kiedy funkcję pierwszego przewodniczącego Komisji Europejskiej sprawował  inny Niemiec Walter Hallstein, który dążył wszelkimi siłami do „federalizacji Europy”.

No co za zbieg okoliczności.  Dwóch Bismarcków i jeden Hallstein  a w NATO Millitary Committtee  generał Adolf Heusinger , co to w niezapomnianym roku 1944 był „szefem kadr” w Oberkommando des Heeres.

Kończąc wątek  Ottona  Christiana von Bismarcka – Schönhausena, warto wspomnieć, że   przechowywał on w swoich dużych bardzo lasach wokół pałacyku myśliwskiego Friedrichsruh  poszukiwanego  zbrodniarza wojennego  mającego na koncie służbę  w różnych strukturach obozów koncentracyjnych niemieckich , w tym w roli komendanta KL Auschwitz Monnowitz  i Mittelbau Dora – SS Sturmbahnführera  Richarda Baera.  Był jego formalnym pracodawcą aż do roku 1960.  No ale jaka księcia wina, skoro przebrzydły SS-man ukrywał się pod nazwiskiem Neumann.

 

W sumie nie powinnam się czepiać  księcia Bismarcka za przeoczenie w lasach jakiegoś SS-mana pod przykryciem, skoro w roku 1956 Wydział  Karny Sądu Wojewódzkiego  w Opolu  odbył posiedzenie niejawne, na którym zwolnił z więzienia (z uwagi na nienaganne zachowanie) po 2 latach odbywania kary dożywocia  zasądzonej w 1954 r. przez Sąd Wojewódzki dla Miasta St. Warszawy – dowódcę  SS i policji na dystrykt warszawski  SS-Brigadeführera  i  Generalmajora  der Polizei   Paula Otto Geibla – odpowiedzialnego za  zamordowanie dziesiątek tysięcy mieszkańców Warszawy PRZED i W CZASIE Powstania Warszawskiego.

Można nie wierzyć, ale  tak się stało i facet wyszedł wolny  z więzienia w Strzelcach Opolskich i udał się do Warszawy po paszport bowiem w Niemczech czekała na niego generalska emerytura.  Ten skandal  został powstrzymany przez wyższych oficerów Wojska Polskiego, którzy  interweniowali w tej sprawie. I Geibel został cofnięty do Strzelec Opolskich.

 Tajemnicze siły  w Wojewódzkim Sądzie  w Opolu  próbowały   znowu uwolnić Geibela  z więzienia w roku 1966 ( w RFN było już „przedawnienie wszystkiego”) ale wtedy ktoś się zniecierpliwił w Warszawie i przeniesiono go do więzienia na Mokotowie. A tam jakoby powiesił się  na śmierć 12 listopada 1966 r.

Co ma Geibel do Bismarcków? Nic. Po prostu tak mi się niesłusznie skojarzyło, że matka Waltera Hallsteina, pierwszego szefa Komisji  Europejskiej , który w oficjalnych biografiach nie miał żadnej rodziny a z trudem rodziców – nosiła w panieństwie nazwisko Geibel. Anna Geibel.  Zresztą dane matki i ojca Waltera Hallsteina są podane tylko na stronie Uniwersytetu w Rostocku a danych brata, którego jakoby posiadał, nie ma nigdzie.

Mało też się pisze, że pierwszy publiczny występ Waltera Hallsteina po wojnie to  był tzw. Kongres Europejski   lub inaczej Kongres Haski, który odbył się w dniach 7-11 maja 1948 r. w Hadze , którego organizatorem był oprócz zięcia Churchilla Duncana Sandysa  był „nasz” tajemniczy człowiek drugiego planu Józef Rettinger. Na imprezie  poza siedemset pięćdziesięcioma uczestnikami był też Altiero Spinelli i Konrad Adenauer. Żeby nie było.  Taką mam na dzień dzisiejszy spiskową teorię względem tego tajemniczego wypuszczania SS-mana Geidela.

No ale zakończmy wątek rodziny Bismarcków i jej drogi od III do IV Rzeszy.

Książę Otto Christian von Bismarck – Schönhausen  miał brata  Gottfrieda Grafa von Bismarcka -  Schönhausen  ur. w 1901, który nie tylko wstąpił do NSDAP w 1933 r. i nie tylko został wybrany do Reichstagu i zasiadał tam do niesławnego końca.

W roku 1944 wstąpił do SS i uzyskał w tych strukturach stopień  SS- Brigadeführera.  Dla powojennych sukcesów rodziny na szczęście spotykał  na gruncie towarzyskim kilku przyszłych uczestników  zamachu na Hitera , dzięki czemu został aresztowany odpryskowo w sierpniu 1944 t. a w październiku uwolniony przez Sąd Ludowy od wszelkich zarzutów jednakże dla ostrożności osadzono go w obozie w Sachsenhausen, gdzie w dobrych warunkach przesiedział kilka miesięcy. I dzięki  tym okolicznościom przyrody docent wikipedia przyznał mu tytuł „członka ruchu oporu”.

Zginął wraz z małżonką w wypadku samochodowym w roku 1949 ale zostawił troje dzieci, w tym syna Andreasa. A ten też miał dzieci.

Trudne jest posiadanie dziadka  z wysokim stopniem w SS, nawet jeśli  siedział kilka miesięcy w Sachsenhausen, ale wnuczka  Gottfrieda  Grafa von Bismarcka- Schönhausen  Stephanie ur. 1976  bardzo szczęśliwie wyszła za mąż za przedstawiciela bardzo starej rodziny baronów Świętego Cesarstwa Rzymskiego i Bawarii – Karla Theodora von und zu Guttenberg.

A ten z kolei  robił karierę polityczną w CSU (bo on z Bawarii był) i w roku 2002  został posłem do Bundestagu a w 2008 został nawet sekretarzem generalnym tej partii.

Finałem kariery  była posada w pierwszym i drugim rządzie koalicyjnym Angeli  Merkel : w roku 2009 został ministrem gospodarki i technologii a w drugim rządzie – ministrem obrony. Potem kariera polityczna mu siadła, bo zaczęto się go czepiać za plagiat doktoratu , zupełnie jak pani von der Leyen.Z  tym że on odszedł z polityki a pani von der Leyen nie ustąpiła i generalnie wstyd się jej nie ima.

W owym czasie karierę polityczną  w linii wnucząt powojennych rodziny Bismarcków robił nie tylko zięć.

Rodzony wnuczek Otto Christiana Archibalda  Grafa  von Bismarck-Schönhausen   - Carl Eduard Otto Wolfgang von Bismarck  syn Friderika pracowanika Komisji Europejskiej i  kuzyn Stephanie zu Gutenberg  w 1995 r. wstąpił do CDU i nawet został wybrany jak się należało na wiceprzewodniczącego  CDU w okręgu Lauenburg a w roku 2005 nawet został wybrany do Bundestagu, kiedy rozpoczynała swoją kanclerską karierę Angela Merkel.


Niemieckiej ojczyźnie przysłużył się nie tyle pracami parlamentarnymi w Bundestagu, bowiem bywał tam rzadko i ostatecznie zrezygnował z mandatu w 2007 r. – ale z powodu ożenków a konkretnie trzeciego i czwartego.
Pierwsze bowiem  dwa można uznać za „pomyłki  lekkomyślnej młodości”: 1987- 1989  Laura Haring aktorka maksykańsko -amerykańska, 1997-2004 Celia Demaurex szwajcarska dziedziczka i działaczka humanitarna. 
Natomiast w 2004 ożenił się z Kanadyjką izraelskiego pochodzenia Nathalie Bariman projektantką a ślub odbył się w obrządku żydowskim. Sprawa była o takim ciężarze gatunkowym, że przyszła kanclerz Niemiec (listopad 2005) i szefowa opozycji w Bundestagu Angela Merkel miała ten ślub skomentować publicznie w sposób następujący: „… Wy dwoje  zjednoczyliście historię…następny książę Bismarck będzie mieszanką obu religii…”.  Jest następny książę i nazywa się Aleksiej von Bismarck – Schönhausen .

Czy Bismarckowie byli jedyną  rodziną arystokratyczną , która  gorliwie służyła II i III Rzeszy aby odnaleźć  się też przy budowie IV Rzeszy ? 

Oczywiście nie.  Historycy zwłaszcza anglosascy zadali sobie trud  i zrobili statystyki zaangażowania  arystokracji niemieckiej w nazizm  i okazało się, że zanim Hitler doszedł do władzy  w 1933 roku, w organizacjach nazistowskich czyli SA (Sturmabteilungen) oraz NSDAP a czasem nawet i SS zaangażowało się 312 rodzin  ze „starej arystokracji” łącznie 3592 osób tj. 26,9%. W tym co najmniej dwóch przedstawicieli rodziny cesarskiej: syna i wnuka Wilhelma II, nie licząc bocznych linii Hohenzollernów. Oraz przedstawiciele  brytyjskiej rodziny królewskiej a konkretnie wnuk  królowej Wiktorii Charles Edward, Duke of Saxe –Coburg und Gotha urodzony księżę Albany , pozbawiony prawa do tronu brytyjskiego po I WW za „poparcie dla Imperium Niemieckiego”.

Książę Charles zapisał się zarówno do SA jak i NSDAP oraz wstąpił na stare lata do SS a także był przewodniczącym Niemieckiego Czerwonego Krzyża.  Wszyscy jego synowie  wstąpili do Wehrmachtu a syn Hubertus został członkiem NSDAP w 1939 r.
Podobno Hitler miał zamiar w wypadku  powodzenia operacji „Lew Morski”  mianować księcia Hubertusa  Gauleiterem  Wielkiej Brytanii.

Ród książąt Saxe-Coburg und Gotha  był jedynym niemieckim rodem arystokratycznym  faktycznie ukaranym  przez Aliantów po wojnie za ostentacyjną kolaborację z nazistami. Amerykanie skonfiskowali majątek rodziny a głowę rodu wypędzili z zamku wraz z rodziną.

Wszystkie inne rody, włącznie z rodem   zu Waldeck und Pyrmont , którego  głowa książę Josiah zu Waldeck und Pyrmont  pełnił funkcję Wysokiego Komisarza Policji w okupowanej  Francji a w 1944 r.   dosłużył się stopnia generała Waffen SS  (Obergruppenführer SS) , nie  zostały ukarane konfiskatą swoich dóbr rodowych , chyba, że znalazły się w rosyjskiej strefie okupacyjnej. 
Ów Gruppenführer SS zu Waldeck und Pyrmont został co prawda skazany  przez amerykański sąd  w dniu  14 sierpnia 1947 r. w Dachau w tzw. procesie buchenwaldzkim na dożywocie , który to wyrok sami Amerykanie zaraz złagodzili do 20 lat. A skończyło się na tym, że książę wyszedł z więzienia Landsberg am Lech już w roku 1950 oczywiście z powodu złego stanu zdrowia  a w 1953 r.sprawy w swoje ręce wziął niemiecki wymiar niesprawiedliwości i były komendant obozu w Buchenwaldzie  został objęty amnestią przez ministra-prezydenta Hesji .

Wśród drobnej szlachty niemieckiej  obserwować można podobne schematy  karier politycznych: od nazistów do karier politycznych w RFN.

Za przykład niech posłużą rodziny Freiherrów (baronów) von Braun i von Weizsäcker.

Rodzina  baronów von Braun w XX w. miała 4 znaczących przedstawicieli. Ojciec rodu Magnus von Braun  urodzony w Neucken (dzisiaj w rejonie Bagrationowska Kaliningrad) za cesarza Wilhelma II zaczął karierę od roku 1905 w pruskiej służbie cywilnej  m.in. skromnym stanowisku Landrata miejscowości Wyrzysk koło Piły ale w 1917 r. był już sekretarzem prasowym Kancelarii Rzeszy . W latach 1917-1918 pracował w administracji wojskowej  terenów zajętych przez armię niemiecką. Był kolejno szefem działu politycznego w Wilnie, Stadthauptmannem miasta  Dyneburg (dzisiaj Daugavpils), komisarzem policji w Szczecinie i Gubernatorem Gumbinnen.

W roku 1920 złamał sobie karierę po cichu popierając  nieudany zamach na władze Republiki Weimarskiej znany jako pucz Kappa – Lüttwitza.  Uratowała go praca w banku spółdzielczym Reiffeisen. Jednak w roku 1932  w rządze kanclerza von Pappena otrzymał stanowisko ministra ds. Wyżywienia i Rolnictwa i stanowisko Komisarza Rzeszy ds. tzw. Osthilfe czyli programu pomocy upadającym majątkom ziemskim w Prusach Wschodnich.

Był szczęśliwym ojcem Sigismunda (1911) , Wernherra (1912)  i Magnusa (1919).  Znany szerokiej publiczności średni syn Wernher   konstruktor rakiet V-1 i V-2 wstąpił do NSDAP już w roku 1937 czyli na początku swojej kariery naukowej.  Do SS mieli go wg jego zeznań przed Amerykanami (operacja Paperclip) ciągnąć niemal siłą a konkretnie miał go ciągnąć siłą Himmler. I on się zgodził dla dobra badań naukowych oczywiście.

W których za osobistego asystenta  zainstalował w Peenemünde  swojego najmłodszego brata Magnusa, co jest o tyle ciekawe, że był to rok 1943 a brat miał lat 24 i teoretycznie powinien być na  froncie a z wykształcenia był magistrem chemii organicznej i pracował jako asystent Hansa Fischera (noblisty) , który podobno badał głównie pigmenty we krwi i żółci. No a Magnus spec od chemii organicznej  miał skonstruować do tych rakiet V-2 żyroskopy i turbopompy. Przypuśćmy.

Kiedy zaczęły się naloty na Peenemünde   Sturmbannführer  Wernher  von Braun przerzucił braciszka Magnusa do Mittelbau Dora koło Nordhausen , gdzie więźniowie obozu (liczba więźniów średnio 15 tysięcy i maksymalnie 40 tysięcy w 1945 r. ) byli wyniszczani kopaniem osławionych tuneli i produkcją rakiet Wernhera, które miały zmienić losy wojny.  

A Magnus w imieniu brata nadzorował produkcję rakiet.  

W tym czasie ich najstarszy brat  Sigismund von Braun , który nie miał uzdolnień technicznych  robił karierę w ministerstwie Joachima von Ribbentropa. Najpierw dzięki   stypendium   instytucji założonej w 1925 r. Deutscher Akademischer Austauschdienst  (DAAD) czyli  Niemieckiej Służby Wymiany Akademickiej  (która istnieje i działa na wielką skalę do dziś) w 1934 r. studiował przez rok na Uniwwrsytecie Cincinnati , odbył podróż dookoła świata a następnie został osobistym asystentem ambasadora III Rzeszy  Johannesa von Welczecka. Podobno podpadł samemu Baldurowi  von Schirach i wylądował na placówce w Etiopii akurat pod koniec wojny włosko abisyńskiej.

W 1939 r. wstąpił do NSDAP. Co robił  potem, historia milczy. Są wiadomości, że w 1942r. „rodzina von Braun została internowana w Kenii przez władze brytyjskie“. Tam urodziła się jego córka Carola“.

Niewykluczone, że uwolnienie z internowania załatwił mu mu szwagier Hans Margis , który przebywał wówczas w Londynie.

Dopiero w 1943 r. został sekretarzem ambasady III Rzeszy przy Stolicy Apostolskiej. Akurat w tym roku nastąpiła w tej ambasadzie wielka zmiana, bowiem odwołany z niej został ambasador Diego von Bergen, który przebywał w niej od roku 1915 (jako ambasador Królestwa Prus) i po krótkiej przerwie w latach 1918-1920 pozostał na stanowisku 23 lata. W trakcie służby negocjował m.in konkordat w imieniu kończącej się Republiki Weimarskiej ( Franz  von Papen)  , wygłaszał mowę na pogrzebie Papieża Piusa XI, negocjował  audiencję u Papieża  Joachima von Ribbentropa w roku 1940, w trakcie której minister III Rzeszy „oferował“ Papieżowi powrót kardynała Hlonda  do okupowanej Polski .

W 1941 r. ambasador von  Bergen zażądał od Papieża Piusa XII aby  :“… wszystkie nominacje kościelne na ważne stanowiska w anektowanych lub okupowanych regionach były najpierw przekazywane Berlinowi…“.

Kiedy Sigismund von Braun został sekretarzem ambasady przy Stolicy Apostolskiej ambasador Diego von Bergen albo już został odwołany , albo oczekiwał na odwołanie. W lutym 1943 r. na stanowisko ambasadora w Watykanie został powołany  Ernst von Weizsäcker, który  w służbie dyplomatycznej był od roku 1920,  w tym w Ministerstwie Spraw Zagranicznych III Rzeszy od roku 1937 a na stanowisku tzw. Staatssekretär  (druga osoba w ministerstwie) od roku 1938.

Jego zasługi dyplomatyczne były nieco innej natury niż zasługi Diego von Bergena. W końcu von Weizsäcker  od 1938 był członkiem NSDAP a także „honorowym członkiem SS”  w stopniu Brigadeführera SS czyli odpowiednika  generała od 1942 r. Na przykład będąc ambasadorem Rzeszy w Bernie  przyczynił się znacznie do odebrania obywatelstwa niemieckiego laureatowi Nagrody Nobla (wtedy jeszcze coś znaczyła) Tomaszowi Mannowi.  Natomiast w Stolicy Apostolskiej  usiłował  6 stycznia 1944 r. przekonać  jej   Sekretarza Stanu  kardynała Luigiego Maglione , że: „…Jeśli Niemcy jako bastion przeciwko komunizmowi upadną, cała Europa stanie się komunistyczna..”. Może miał nadzieję, że Papież zapomniał o pakcie Ribbentrop Mołotow i polskich księżach i biskupach w niemieckich obozach koncentracyjnych.

Zajęcia Sigismunda von  Brauna w ambasadzie pod rządami Brigadeführera SS von Weizsäckera  nie są znane ale wiadomo, że przedłużył  wraz ze swoim szefem  swój pobyt w Rzymie do roku 1946 , kiedy III Rzesza przestała już istnieć i ambasada niemiecka przy Stolicy Apostolskiej nie była obsadzona do roku 1954. Otrzymali gościnę od Papieża. Jakoby.

Kiedy powrócił do Niemiec , przeszedł  rutynową kontrolę  aliancką śpiewającą, bo był „tylko szarym członkiem NSDAP” a w dodatku jego teściowa Hildegarda Margis  zmarła w 1944 r. w więzieniu we wrześniu 1944 w więzieniu dla kobiet w Berlinie i była ze strony matki Żydówką  i w dodatku jakoby przekazywała przez szwedzką ambasadę informacje o rakietach  Wernhera von Brauna do aliantów.
Z tym, że jego córka Christina działaczka feministyczna napisała w swojej książce, iż „narażał się na wielkie osobiste ryzyko ukrywając osoby prześladowane politycznie, religijnie i rasowo a  nawet zapobiegł deportacji…”.

Pozostał jednak lojalny wobec swojego szefa  von  Weizsäckera, który został aresztowany w 1947 r. z oskarżenia  m.in. o „aktywną współpracę przy deportacji  Żydów z Francji do Auschwitz” oraz o inne zbrodnie przeciwko ludzkości w tzw. procesie Wilhelmstrasse.
Asystował w tym procesie i wspomagał Richarda von Weizsäckera syna ambasadora , wówczas studenta, który w tym procesie występował jako „zastępca obrońcy”. Podobno oskarżony twierdził, że „…nie miał wiedzy,  dla jakich celów został wybudowany Auschwitz”  a nawet „…wierzył, że więźniowie żydowscy będą mniej zagrożeni, jeśli zostaną deportowani na Wschód…”.

Sąd okazał się sceptyczny i zasądził karę 7 lat więzienia w 1949 r.  Po czym sam się skorygował i zmniejszył karę do lat 5. Ostatecznie Wysoki Komisarz USA ds. Niemiec John J. McCloy „rozpatrzył sprawę” i Ernst von Weizsäcker został wypuszczony w październiku 1950 r. czyli tak jakby w rok po ogłoszeniu wyroku a po 3 latach po aresztowaniu.
Ernst von Weizsäcker zmarł w sierpniu 1951 r. i został pochowany „…w mundurze nazistowskiego korpusu dyplomatycznego z opaską ze swastyką…”.

I, jak twierdził  w 2010 roku historyk niemiecki Eckart Conze  natychmiast pewne środowiska zaczęły tworzyć „legendę niemieckiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych jako niezaangażowanego w zbrodnie wojenne”. A konkretnie:”… Legenda wywodzi się od osób związanych z obroną Weizsäckera. Dawni dyplomaci, tacy jak bracia Erich i Theo Kordt, odegrali kluczową rolę w tych wysiłkach, podobnie jak inni członkowie tradycyjnej klasy wyższej, którą reprezentował Weizsäcker. jego obrońca Hellmut Becker, syn pruskiego ministra kultury  Carla Heinricha Beckera , a drugim była Marion   Gräfin Dönhoff , młoda dziennikarka, która ostro skrytykowała proces w „ Die Zeit” Wszyscy wiedzieli, że jeśli uda im się oczyścić Weizsäckera z zarzutów, zrehabilitowałby narodową konserwatywną, arystokratyczną i burżuazyjną klasę wyższą”.

 

Wybielanie przeszłości rodziny Weizsäckerów dało fantastyczne efekty i  w efekcie syn Brigadeführera SS , który brał udział w napaści na Polskę , w tym w bitwie w Borach Tucholskich (1-5 września 1939 r.)  już w 1954 r. został członkiem partii CDU  i  honorowym przewodniczącym Niemieckiego Kościoła Ewangelickiego. W 1969 r. został wybrany do Bundestagu a w 1984 r. na prezydenta Republiki Federalnej Niemiec.
Jego  pomocnik w procesie Wilhelmstrasse Sigismund von Braun też nie był stratny i w 1954 r. wstąpił ponownie do służby dyplomatycznej Niemiec. W 1956 zapisał się do partii FDP i pracował w MSZ (jako szef protokołu ) a w latach 1968-1970 był stałym przedstawicielem RFN przy ONZ, co się świetnie składało, bo jego braciszek Wernher Sturmbahnführer  SS  von Braun od 1958 r. był w rządowej agencji USA  National Aeronautics and Space Administration (NASA) dyrektorem Biura Lotów Kosmicznych a w 1970 został nawet zastępcą dyrektora NASA. 

Sielankę przerwał artykuł w tygodniku francuskim "Paris Mneatch"  o Wernherze von Braunie wręcz entuzjastyczny . Po artykule   odezwali się francuscy więźniowie, którzy przeżyli  Mittelbau –Dora i pracowali przy produkcji rakiet V-2 oraz przy kopaniu podziemnych korytarzy.
 

 Wyszło wtedy na jaw, że Wernher  von Braun osobiście wydawał rozkazy egzekucji więźniów za rzekomy sabotaż.  Nikt nie wytoczył geniuszowi niemieckiemu procesu, ale atmosfera się zagęściła i  Sigismund von Braun został  „wycofany do ojczyzny” a w 1972 r. został mianowany ambasadorem RFN we Francji. Natomiast stary dobry Wernher  w 1972 przeszedł z NASA do „prywatnego biznesu” a w 1977 zmarł na raka trzustki.

Udział rodziny von Braun w polityce niemieckiej nie zakończył się na posadzie ambasadora we Francji. Córka Sigismunda Carola von Braun , która urodziła się w Kenii w 1942 w brytyjskim obozie internowania  w latach 1979-1980 była przewodniczącą  FDP  w okręgu Rhein-Sieg a od 1983 r. posłanką do Bundestagu z ramienia tej partii. W latach 1984-1990 zasiadała w Senacie Berlina Zachodniego a od 1991 r. była już członkinią Federalnego Zarządu FDP.   Praktycznie była jedną z czołowych polityków  Niemiec tego okresu. Ale jest bardzo dyskretna,  bowiem  z Berlina jest bliżej do Mittelbau –Dora niż z Centrum Lotów Kosmicznych NASA.

Dostała się jednak na czołówki gazet, bowiem nie mogła się powtrzymać od wydawania partyjnych pieniędzy na prywatne bilety lotnicze, taksówki i fryzjera. I zazdrośni koledzy donieśli gdzie  trzeba.  Sprawa , która była określana jako „Afera Figara” została wyciszona ale danych o jej rodzinie (ma dzieci, wnuki i rodzeństwo ) nie można znaleźć w Internecie. Tak  jak fotografii wszystkich tych miłych Niemców działających po wojnie w polityce – w ich pięknych uniformach zaprojektowanych przez Hugo Bossa, który zarobił na tych uniformach miliony.

Z III Rzeszy do nowej rzeczywistości i budowy Wielkich Niemiec  suchą nogą przechodzili nie tylko dyplomaci i politycy z pruskiej szlachty.  Liderom wielkiego niemieckiego przemysłu, którego wszyscy Niemcom zazdroszczą poszczęściło się jeszcze bardziej.

W największym skrócie rolę  wielkiego biznesu niemieckiego w powołaniu do życia III Rzeszy  opisują wspomnienia Friedricha „Fritza” Thyssena opublikowane w 1941 r. w USA pod tytułem „Opłacałem Hitlera”.  Podobno z tych wspomnień jasno wynika, że niemiecki wielki przemysł  wspierał, finansował i  doprowadził do władzy Adolfa Hitlera.  Sam Thyssen od początku wspierał finansowo NSDAP a  w roku 1923 wsparł kwotą 100.000 marek w złocie (wówczas 23 tysiące dolarów USA) Ludendorfa . Śledczy po wojnie oszacowali łączne dotacje Thyssena na kwotę 650 tysięcy dojczmarek. Mimo, że Thyssen zerwał z nazistami w 1938 r. to jego biznesy pracowały dla wysiłku wojennego Rzeszy i korzystały z niewolniczej pracy ludzi z podbitych terenów. 

Więc po wojnie  „trybunał denazyfikacyjny”  jakkolwiek nie skazał go na karę więzienia, to  obciążył go karą finansową w wysokości 15% aktywów jego firmy Vereinigte Stahlwerke (założonej w 1926 przez Fritza na bazie Thyssen AG).   Krzywdy nie miał, bowiem państwo niemieckie tak Republika Weimarska jak i III Reich  traktowały firmę dającą 40% stali niemieckiej jak dobro narodowe. Kiedy w 1929 r. nadszedł kryzys światowy i części spółek córek groziło bankructwo, państwo niemieckie je znacjonalizowało aby  ochronić przed bankructwem. 

A kiedy nadszedł Hitler, którego Fritz Thyssen sfinansował wraz z kolegami, naziści  dokonali reprywatyzacji znacjonalizowanych spółek i dali  Thyssenowi takie zamówienia, że 500 tysięcy dojczmarek dane przez Vereinigte Stahlwerke na wybory  w roku 1932 dla „nazi party”  to w 1934 były do przodu na 33 mln tychże dojczmarek.

Taka to „symbioza” przemysłu i państwa niemieckiego, która pozostała do dzisiaj i daje przewagi gospodarce niemieckiej w konkurencji z innymi gospodarkami.

Fritz Thyssen był wyjątkowym przemysłowcem i człowiekiem: był katolikiem i  moralne aspekty polityki NSDAP mu nie odpowiadały więc  „odszedł” w 1938 r.

Ale inni nie mieli skrupułów.  Obecny wspólnik w konglomeracie ThyssenKrupp AG  czyli firma Krupp AG w stosunku do III RP wykazywał więcej niż lojalność. Ówczesny właściciel – wnuk założyciela Ferdinanda Kruppa – Alfried  Krupp von Bohlen und Halbach  nie tylko  wspierał  NSDAP z osobistych dochodów ale też został „wspierającym członkiem SS” czyli płacił spore składki na tę organizację , podobnie zresztą jak np.Wilhelm von Opel, który zdobywał właśnie ok. 37% udziału w niemieckiej produkcji samochodów osobowych.

Alfried Krupp von Bohlen und Holbach był też nie tylko członkiem  paramilitarnej organizacji Nationalsozialistisches Fliegerkorps (Narodowosocjalistyczny Korpus Lotniczy)  w randze  Standartenführera, członkiem NSDAP od 1938 r. ale też założycielem  i Przewodniczącym  Rady Funduszu Niemieckiego Przemysłu i Handlu im. Adolfa Hitlera. Przedsiębiorcy zostali poproszeni przez Alfrieda o „docenienie boomu gospodarczego” i przyczynienie się z innymi do „odbudowy narodowej” (Nationaler Wiederaufbau”) czyli w tłumaczeniu na język ludzki zrobienie zrzutki na partię NSDAP i Adolfa Hitlera osobiście. Interesy NSDAP reprezentował w tej organizacji sam Martin Bormann  co to zniknął z bunkra Hitlera bez śladu w 1945.

Za gorliwość i ekstra zyski z niewolniczej pracy więźniów obozów koncentracyjnych Alfried Kurpp von Bohlen und Halbach zasłużył na ekstra indywidualny „proces Kruppa” w Norymberdze.
Proces toczył  się nie przed Międzynarodowym Trybunałem Wojennym ale przed Wojskowym Sądem USA a oskarżonymi był: Alfried Krupp „i 12 dyrektorów”.  Krupp został  w 1947 r.  skazany na 12 lat więzienia i obowiązek sprzedaży firmy.  Nie przyznał się do żadnej winy  a znany nam już John McCloy Wysoki Komisarz ds. Niemiec  w 1951 r.    ułaskawił  Kruppa i cofnął mu  wyrok o przepadku własności Kruppa. Więc z 12 lat więzienia za pracę niewolniczą szacunkowo ok. 100 więźniów – faktycznie Alfried Krupp przesiedział niespełna 4 a firmę znowu miał na własność.

Jak widać,  elity niemieckie  mają dobrze opracowane techniki  długofalowego dochodzenia do wytyczonych celów.

Po przemyśleniu klęski  II WW przyjęły one scenariusz zamiany konfrontacji zbrojnej na gospodarczą a panowanie nad światem za pomocą  bagnetu i wykorzystywania pracy niewolniczej na własny rachunek postanowili zamienić na „panowanie per procura” poprzez instytucje ponadpaństwowe, które zamierzali kontrolować.

Na czym to polegało można poczytać we wspomnieniach Charlesa De Gaulle’a o Walterze Hallsteinie: „…Był żarliwie oddany tezie superpaństwa i wszystkie swoje umiejętne wysiłki skierował na nadanie Wspólnocie charakteru i pozoru jedności. Z Brukseli, gdzie mieszkał, uczynił swego rodzaju stolicę. Siedział tam otoczony wszelkimi pułapkami suwerenności, kierując swoimi kolegami, przydzielając im miejsca pracy, kontrolując kilka tysięcy urzędników, którzy byli mianowani, awansowani i wynagradzani według własnego uznania, odbierał listy uwierzytelniające zagranicznych ambasadorów, roszcząc pretensje do wysokich zaszczytów na okazji jego oficjalnych wizyt, zatroskany przede wszystkim o dalsze połączenie Szóstki, wierząc, że presja wydarzeń doprowadzi do tego, co przewidział…”.

Jego działania  w czasie pełnienia funkcji Przewodniczącego Komisji Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej  w latach 1958-1967 wychodzące poza ramy statutowe  tej funkcji wg De Gaulle’a   to m.in.

1)      Hallstein był często przyjmowany przez prezydentów USA, chociaż komisja nie miała mandatu do spraw stosunków zagranicznych,

2)      Twierdzenie Hallsteina, że ​​jest swego rodzaju europejskim premierem,

3)      stopień ambasadora, jaki posiadają przedstawiciele 65 państw akredytowanych przy Komisji Europejskiej,

4)      przekazanie przez ambasadorów zagranicznych listów uwierzytelniających Hallsteinowi (ambasadorzy zazwyczaj przedstawiają swoje listy uwierzytelniające podpisane przez głowy swojego państwa  - głowie państwa przyjmującego),

5)      udział personelu Komisji w negocjacjach Rundy Kennedy'ego w Genewie, w negocjacjach z EFTA oraz w negocjacjach z państwami pozaeuropejskimi, w szczególności z państwami Ameryki Południowej.

 

Sam Hallstein zgadzał się w wywiadzie dla Der Spiegel, że „nie mamy kompetencji politycznych…bo w Traktacie Rzymskim nic takiego nie ma. Ale ponosimy odpowiedzialność polityczną, ponieważ jesteśmy przedsięwzięciem politycznym a nie gospodarczym. Wspólny Rynek ma na celu polityczne zjednoczenie Europy..”.

No jakbyśmy słuchali Ursuli von der Leyen oraz innych niemieckich polityków w roku 2021.

W tych okolicznościach przyrody może warto zwrócić uwagę na to, że do stypendystów instytucji finansowanej głównie przez niemiecki rząd czyli  Deutscher Akademischer Austauschdienst“ należały poza Sigismundem von Braunem  również laureatki Nagrod  Nobla w dziedzinie literatury : Swietłana Aleksijewicz, Herta Müller i  Olga Tokarczuk.

Panie te w towarzystwie Elfriede Jelinek wyprodukowały  jak podała w  dniu 8 listopada 2021 r. TVN24 „list otwarty” do przewodniczącego Rady Europejskiej Charlesa Michela oraz do przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Davida Sassolego. W którym to liście otwartym   „jako obywatelki i Europejki”  zaapelowały :”… "nie odwracajmy oczu od tragedii". Noblistki przypominają, że "polski rząd wprowadził w pasie przygranicznym Polski i Białorusi   stan wyjątkowy, na mocy którego nie dopuszcza się udzielania pomocy medycznej chorym i umierającym oraz uniemożliwia się dostęp mediom do rozgrywającej się tam tragedii". 

 

I jak tu nie wierzyć Prezesowi, że „Niemcy chcą budowy IV Rzeszy”.

https://wiadomosci.onet.pl/kraj/jaroslaw-kaczynski-o-iv-rzeszy-na-zamknietym-posiedzeniu-pis/29q9tq2

https://wiadomosci.onet.pl/kraj/historyk-zerwanie-z-niemcami-oznaczaloby-ekonomiczna-katastrofe/00qplmn

 

https://www.youtube.com/watch?v=wtmZgAj2WUA&t=108s

https://www.youtube.com/watch?v=_vKUjCo-SKo

https://www.youtube.com/watch?v=_Jnnwzzmylo

https://en.wikipedia.org/wiki/Unification_of_Germany

https://theworld-org.translate.goog/stories/2011-11-15/german-fourth-reich-emerging?_x_tr_sl=en&_x_tr_tl=pl&_x_tr_hl=pl&_x_tr_pto=sc

https://en.wikipedia.org/wiki/Congress_of_Europe

https://pl.wikipedia.org/wiki/Paul_Otto_Geibel

https://en-m-wikipedia-org.translate.goog/wiki/Congress_of_Europe?_x_tr_sl=en&_x_tr_tl=pl&_x_tr_hl=pl&_x_tr_pto=sc

https://www.theguardian.com/media/greenslade/2012/aug/07/angela-merkel-silvio-berlusconi

https://en-m-wikipedia-org.translate.goog/wiki/Reichsbanner_Schwarz-Rot-Gold?_x_tr_sl=en&_x_tr_tl=pl&_x_tr_hl=pl&_x_tr_pto=sc

https://en.wikipedia.org/wiki/Gottfried_Graf_von_Bismarck-Sch%C3%B6nhausen

https://en-m-wikipedia-org.translate.goog/wiki/Otto_Christian_Archibald_von_Bismarck?_x_tr_sl=en&_x_tr_tl=pl&_x_tr_hl=pl&_x_tr_pto=sc

https://de-m-wikipedia-org.translate.goog/wiki/Leopold_Bill_von_Bredow?_x_tr_sl=de&_x_tr_tl=pl&_x_tr_hl=pl&_x_tr_pto=sc

https://en.wikipedia.org/wiki/Category:Nobility_in_the_Nazi_Party

https://en.wikipedia.org/wiki/Former_German_nobility_in_the_Nazi_Party

https://en-m-wikipedia-org.translate.goog/wiki/Diego_von_Bergen?_x_tr_sl=en&_x_tr_tl=pl&_x_tr_hl=pl&_x_tr_pto=sc

https://en-m-wikipedia-org.translate.goog/wiki/Sigismund_von_Braun?_x_tr_sl=en&_x_tr_tl=pl&_x_tr_hl=pl&_x_tr_pto=sc

https://en-m-wikipedia-org.translate.goog/wiki/Ernst_von_Weizs%C3%A4cker?_x_tr_sl=en&_x_tr_tl=pl&_x_tr_hl=pl&_x_tr_pto=sc

https://en.wikipedia.org/wiki/Alfried_Krupp_von_Bohlen_und_Halbach

https://en.wikipedia.org/wiki/Category:F%C3%B6rderndes_Mitglied_der_SS

https://en-m-wikipedia-org.translate.goog/wiki/German_Academic_Exchange_Service?_x_tr_sl=en&_x_tr_tl=pl&_x_tr_hl=pl&_x_tr_pto=sc

https://tvn24.pl/kultura-i-styl/olga-tokarczuk-swietlana-aleksijewicz-elfride-jelinek-herta-mueller-apel-noblistek-do-przywodcow-ue-nie-odwracajmy-oczu-od-tragedii-5482213

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Masha Gessen Estera Goldberg i ZSRR czyli kto zabił 3 mln Żydów i ile to nas będzie kosztowało.

Między śmiercią Szaha Masuda i karierą płk Dostuma a ewakuacją Kabulu czyli fascynująca historia Afganistanu

Ekonomika wojenna Rosji czyli zamiana nieużytków rosyjskich na czarnoziem ukraiński oraz import równoległy